|  | Asus: przenośny B50Producent poszerzył ofertę o notebooka B50A z 15,4-calową matrycą o
rozdzielczości WXGA albo WXGA+. Laptop jest sprzedawany w różnych
konfiguracjach z procesorami Intel Core 2 Duo (najmocniejszy w wersji
T9400). Maksymalna pojemność RAM wynosi 4 GB, a dysku twardego 320 GB.
Zainstalowana karta graficzna to Intel GMA XD4500 HD. Dysk twardy
znajduje się w wodoodpornej osłonie, a klawiatura ma dreny ułatwiające
odpływ wody. Dane przechowywane na dysku chroni czytnik linii
papilarnych i moduł TPM. Laptopa wyposażono w 8-ogniwową baterię.
Według producenta może ona pracować przez 5 godzin.
Sugerowana cena detaliczna brutto wynosi 2980 zł. Gwarancja trwa 2 lata. Wiadomość z dnia: 26-09-2008, 18:47 | ActiveJet – ‘300 nagród dziennie’
Kup produkt ActiveJet oznaczony naklejką promocyjną.
UWAGA! Zachowaj opakowanie!
ZAGRAJ! Kod spod zdrapki wyślij SMSem pod 71606
(koszt 1 zł / 1,22 zł z VAT )
WYGRAJ! Prawidłowe zgłoszenie zarejestrowane jako pierwsze co 2 minuty wygrywa! Rejestruj kody od 1.10.2008 do 31.11.2008 i wygrywaj nagrody codziennie od 11 do 20
Codziennie 300 nagród do wygrania,
w finale miesięcznym rewelacyjny
notebook TOSHIBA Satellite A300-1ED T2390
W puli ponad 18300 nagród
USB flash drive, głosniki, scyzoryki, portfele oraz zegarki!
Sprawdź! czy wygrałeś Wiadomość z dnia: 19-09-2008, 18:34 | | | | Kingston wprowadza 32 GB karty SDNowe karty pamięci Kingstona zgodne są z normami i zaleceniami
standardu SD 2.0, które określają m.in. prędkość zapisu strumienia
wideo z formacie MPEG.
Urządzenia z serii HC podzielone są na cztery klasy, określające
prędkość zapisu w MB/s - 2, 4 i 6. Karty HC 32 GB zaliczają się do 4
klasy. Cena modelu SDHC Elite Pro 32 GB została ustalona na 650 zł ( z VAT).
źródło: http://www.idg.pl/news/164889.html Wiadomość z dnia: 02-09-2008, 11:40 | | | | 10 darmowych aplikacji na Windows Mobile, które musisz miećKażdego dnia programiści specjalizujący się w tworzeniu aplikacji na
telefony komórkowe publikują dużą ilość oprogramowania - niestety, lwia
część jest kiepskiej jakości albo autorzy wymagają wykupienia często
drogich licencji. W artykule prezentujemy garść aplikacji, które
powinien zainstalować każdy posiadacz komórki z systemem Windows
Mobile. Google Maps Mobile to aplikacja, dzięki której można korzystać z map
serwisu Google wprost na ekranie telefonu komórkowego. Program posiada
większość funkcji znanych z "przeglądarkowej" wersji serwisu -
użytkownik może skorzystać z wyszukiwarki ulic, wyznaczania drogi
pomiędzy dwoma punktami, dowolnie przybliżać i oddalać widok. Do jego
dyspozycji są również trzy formy wyświetlania map - graficzny, w
postaci zdjęć satelitarnych oraz hybrydowy.
Program zapisuje historię wyszukiwanych ulic, za jego pomocą można
też zaznaczyć ulubione punkty nawigacyjne - przykładowo miejsce, gdzie
znajduje się ulubiona restauracja czy jakaś atrakcja turystyczna.
Google Maps Mobile jest obowiązkowym narzędziem dla osób, które często
podróżują - mapa papierowa to przeżytek, szybciej i łatwiej odnajdziesz
się z aplikacją Google.
Małe wyświetlacze obsługujące niewielką liczbę kolorów to także
przeżytek. Ekrany dzisiejszych komórek są duże, szczegółowe i
wyświetlają setki tysięcy barw. Warto to wykorzystać - nudzisz się w
pociągu, a nie masz przy sobie komputera? Nic nie szkodzi - możesz
obejrzeć film na telefonie komórkowym.
Do oglądania filmów warto skorzystać z oficjalnej aplikacji
autorstwa korporacji DivX - jej najważniejszą zaletą jest szybkość i
niezawodność działania. Oczywiście, funkcjonalność narzędzia jest
ograniczona, jednak stanowi to żadnego problemu w wyświetlaniu filmów
na komórce, która nie jest przecież zestawem kina domowego. W DivX
Mobile Player można manipulować kontrastem, jasnością, kolorami oraz
sposobem wyświetlania materiałów filmowych (pion/poziom). Przeglądarka - Opera Mini i Minimo
Wyświetlanie stron internetowych na ekranie telefonu komórkowego w
dzisiejszych czasach nie powinno dziwić już nikogo - można z
powodzeniem korzystać z większości serwisów sieciowych, mimo małego
wyświetlacza komórki. Oczywiście, nie są to treści tak zróżnicowane jak
na ekranie peceta - póki co, nie sposób korzystać z treści
publikowanych w serwisie YouTube czy porozmawiać na czacie, jednak
można się spodziewać, że i to ograniczenie zostanie wyeliminowane w
najbliższym czasie. Dla użytkowników telefonów z systemem Windows
Mobile dostępne są dwa darmowe rozwiązania warte uwagi - Opera Mobile
oraz program autorstwa programistów Firefoksa, Minimo.
Opera Mini to najpopularniejsza przeglądarka na telefony komórkowe.
Głównymi zaletami aplikacji jest wygoda jej obsługi oraz doskonałe
wyświetlanie stron internetowych. Opera na komórki jest bardzo
funkcjonalna - pozwala zmienić wyświetlanie z pionowego na poziomy,
synchronizować zakładki z przeglądarką zainstalowaną na komputerze, do
dyspozycji użytkownika jest także kursor myszki, którym użytkownik
surfuje po stronie. Użytkownik może pobierać i wysyłać pliki bez
konieczności użycia oprogramowania do przeglądania stron zintegrowanego
z telefonem, a także zapisać przeglądaną witrynę w pamięci komórki w
celu jej późniejszego wyświetlenia bez połączenia z Internetem. Minimo to mobilna przeglądarka Mozilli, która jest aplikacją z dużym
potencjałem, jednak rozwijana jest od niedawna i swoimi możliwościami
jest daleko w tyle za Operą Mini. Aplikacja posiada prosty i czytelny
interfejs, który obsługuje karty, pozwala zapisywać ulubione strony, a
także - podobnie jak Firefox - umożliwia korzystanie z rozszerzeń.
Przeglądarka wspiera JavaScript, AJAX, kanały RSS, zabezpieczenia TLS
oraz SSL3.
Powyższe programy dostępne są w zasobach plikowych IDG - pobierz Operę Mini lub Minimo.
Rozmowy przez Internet - Fring i Skype
Myślisz, że do rozmów przez Internet potrzebny jest komputer? Nic
bardziej mylnego - telefonia VoIP to usługa, z której można korzystać
za pomocą telefonu komórkowego. Jakość połączeń jest porównywalna do
tradycyjnych rozmów, można z powodzeniem korzystać np. z płatnych usług
typu SkypeOut umożliwiających nawiązywanie połączeń przez Sieć z
tradycyjnymi numerami komórek czy telefonów stacjonarnych. Oczywiście,
usługa ta nie powinna być stosowana bez zryczałtowanych opłat za
połączenia z GPRS, EDGE czy innych (ilość wysyłanych/odbieranych danych
jest ogromna). Najlepiej korzystać z VoIP, jeśli twój telefon jest
zdolny do komunikacji z Internetem za pośrednictwem WiFi. Do połączeń VoIP może być wykorzystana oficjalna aplikacja Skype na
telefony z systemem Windows Mobile. Program umożliwia dzwonienie do
innych użytkowników korzystających z sieci Skype, jak również prowadzić
rozmowy z użytkownikami tradycyjnych telefonów, komórkowych czy
stacjonarnych, dzięki wykorzystaniu usługi SkypeOut (dodatkowo
płatnej). Dodatkowo narzędzie pozwala wysyłać wiadomości SMS oraz
tekstowo komunikować się z innymi użytkownikami sieci Skype.
Alternatywą dla aplikacji Skype na komórki jest program Fring. To
doskonała aplikacja, o której nie sposób mówić inaczej, niż w
superlatywach. Programiści narzędzia spisali się na medal - jakość jego
wykonania jest wyśmienita, program wyposażony jest w znakomity
interfejs, a same rozmowy brzmią czysto i bez większych opóźnień
(oczywiście, zakładając, że komunikacja z Internetem przebiega bez
zakłóceń). Fring umożliwia nawiązywanie połączeń głosowych za
pośrednictwem własnej sieci, ale też przez Skype (z uwzględnieniem
usługi SkypeOut). Dodatkowo można komunikować się z użytkownikami
programów MSN Messenger, ICQ, Google Talk, AIM oraz Yahoo. Za jej
pomocą można wysyłać i odbierać pliki - multimedialne, dokumenty itp.
Wiadomość z dnia: 01-08-2008, 10:54 | InsERT i Mio dla handlowcówMio wprowadziło do sprzedaży urządzenie PDA DigiWalker A702 z
systemem mobilnego Subiekta. Jest to wspólna oferta producenta urządzeń
do nawigacji oraz producenta oprogramowania - InsERT-u, przeznaczona
dla handlowców. Mobilny Subiekt pozwala łączyć się z centralą firmy, w
której zainstalowano oprogramowanie Subiekt GT i przeglądać dokumenty
(np. dane klientów, informacje o produktach i rabatach). Z pomocą
oprogramowania można również wystawiać faktury i przesyłać je do
centrali. Mio DigiWalker A702 wyposażono ponadto w moduł GSM, moduł
nawigacji GPS i aparat cyfrowy.
Cena detaliczna urządzenia razem z oprogramowaniem Subiekt to 1,8 tys. zł netto. Gwarancja ? 2 lata. Wiadomość z dnia: 20-07-2008, 13:44 | Kernel 2.6.26 - nowość, ale bez szaleństwW porównaniu z dwoma poprzednimi edycjami kernela, poprawek
rzeczywiście nie jest tak dużo. Nie zmienia to jednak faktu, iż niemal
10 tysięcy modyfikacji w kodzie (tzw. commits) oraz wiele zmian w
wierszach sprawia, że warto przyjrzeć się z bliska edycji 2.6.26.
Najważniejsze zmiany
Pierwszą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest możliwość
łączenia punktów bind w trybie tylko do odczytu - rozszerza to opcje
montowania wiążącego (ang. bind mount). Funkcja ta z pewnością zostanie
dostrzeżona przez administratorów korzystających z narzędzi w
środowiskach chrootowanych, gdzie dużą rolę odgrywać ma ograniczenie
dostępu chrootowi jedynie tylko do części plików.Przebudowano maszynę wirtualną KVM (Kernel-based Virtual Machine)
dodając wsparcie dla architektur innych, aniżeli x86, mianowicie PPC
(Power PC), IA64 (Itanium) oraz S390. Nieznaczne poprawki wprowadzono
także do mechanizmu wirtualizacji XEN.
Dodano oficjalnie obsługę debugera jądra o nazwie KGDB. Trzeba
zaznaczyć przy tym, iż jest to duży krok naprzód, gdyż Linus Torvalds
był do tej pory bardzo przeciwny dołączaniu zdalnych debugerów do
kernela Linuksa. Wraz z wersją 2.6.26 jednak się to zmieniło i
ostatecznie rozwiązanie to zostało zaimplementowane. KGDB wymaga
drugiej maszyny do korzystania. Obsługuje następujące architektury:
i386, x86_64, PPC oraz S390.
W nowej edycji jądra zaimplementowano obsługę niezatwierdzonego
jeszcze standardu - IEEE 802.11s, który określa specyfikację sieci
bezprzewodowych o topologii kratowej. Wspomnieć należy, iż dodanie
wspomnianego standardu nie miałoby miejsca, gdyby nie osoby
zaangażowane w projekt Open80211s. W kernel wbudowano uproszczony tester pamięci Memtest. Oczywiście
narzędzie to nie posiada tylu opcji co jego większy krewniak, jednak
nadaje się idealnie do szybkiego przeprowadzenia testu RAM-u podczas,
gdy dysponujemy jedynie samym jądrem. Dodano także funkcję
odpowiadającą za obsługę mechanizmu PAT (Page Attribute Tables).
Implementacja tego rozwiązania powinna przyczynić się w dużej mierze do
stabilniejszej pracy całego systemu operacyjnego i usprawnić proces
cache'owania przez nowe procesory. Oczywiście, wraz z kolejną wersją kernela dla Linuksa nie mogło
zabraknąć nowych wersji sterowników dla urządzeń. Po pierwsze dodano
driver wspierający kamery wideo zgodne ze specyfikacją USB Video Class.
Według zapewnień twórców jądra 2.6.26 z owym sterownikiem powinny
działać praktycznie wszystkie urządzenia tego typu, dostępne obecnie na
rynku. Mało tego, sprzęt, który dopiero ma ukazać się w sprzedaży także
nie powinien sprawiać już problemów.
Wraz z nową wersją jądra dodano wsparcie dla specyficznego sprzętu
wykorzystanego w laptopach XO projektu OLPC, udoskonalono sterowniki
dla kart graficznych Intela z serii GMA 4 oraz ATI (m.in. R500)
wzbogacając je o zaktualizowanego menedżera Direct Renderingu. Inną
ciekawą opcją jest wsparcie dla mechanizmu warm-plug w urządzeniach
korzystających z magistrali IDE. Zmodyfikowano także mechanizmy
zarządzania energią, m.in. ACPI, dodając obsługę APM dla PCI Express,
czy też funkcję ASPM (Active State Power Management) dla PCI.
Uaktualniono wiele driverów gigabitowych kart sieciowych oraz sprzętu
audio.
Co jeszcze?
Oczywiście opisane powyżej zmiany i nowości to nie wszystko, co
dodano i zmodyfikowano w kernelu 2.6.26. Poza tym warto jeszcze
wspomnieć o tym, iż zastąpiono implementację semaforów na rzecz jednej
wersji C. Pozwoli to w przyszłości zachować kompatybilność oraz ułatwi
utrzymanie struktury. Usprawniono obsługę systemu plików ext4 oraz
funkcji UDF 2.5 stosowanej w napędach optycznych Blu-ray. Dodano
mechanizm umożliwiający pracę z kontenerami i obsługę czytników
Braille'a oraz wiele innych funkcji. Pełen wykaz zmian, w języku
angielskim, można przeczytać w oficjalnym dokumencie, dostępnym pod tym
adresem. Edycję 2.6.26 można pobrać z oficjalnej witryny twórców jądra
- kernel.org.
Mimo tego, że zmian w wersji 2.6.26 jest o wiele mniej niż w
poprzednich, to warto już teraz zainteresować się nową edycją jądra.
Wprowadzone funkcje i modyfikacje już istniejących pozwolą z pewnością
usprawnić pracę z systemem operacyjnym.
Jądro 2.6.26 w wersji bazującej na przedpremierowym wydaniu RC8 pojawiło się już w Ubuntu 8.10 alfa 2.
Można się spodziewać, że pojawi się jako aktualizacja zarówno w
repozytoriach openSUSE 11.0, jak też Ubuntu 8.04(.1) LTS - chociaż nie
należy go tam oczekiwać natychmiast. Instalacja nowego kernela zwykle
niesie ze sobą większe ryzyko niż uaktualnienie tej czy innej aplikacji
- dlatego deweloperzy przygotowujący nowe wersje programów w
repozytoriach akurat z jądrem nie zawsze się spieszą. źródło: http://www.idg.pl/news/159012_1.html Wiadomość z dnia: 17-07-2008, 20:00 | Zapowiedź Diablo III Legenda branży powraca!Na oficjalnej stronie Blizzarda
pojawił się bowiem bardzo zagadkowy screen. Każdego dnia artwork ten
wzbogacany był o dodatkowe elementy, naprowadzając media oraz fanów na
kolejne tropy. Większość z nich okazała się jednak błędna. Pełna
historia kolejno w artykułach: " Tajemnicza strona Blizzarda", " Tajemnicze artworki Blizzarda jednak zwiastują Diablo III?!?!?", " Kolejny dzień układanki Blizzarda. Jednak WotLK lub Starcraft II?".
Wstępnie wiele osób sądziło, że chodzi o zapowiedź Wrath of the Lich King, jako że symbol związany z Warcraftem
pojawił się jako pierwszy (był to symbol z miecza Arthasa, nad ciałem
którego kontrolę przejął Król Lisz). W drugiej kolejności pojawiła się
runa z Diablo (konkretnie runa Hel z drugiej części gry), następnie symbol związany ze Starcraftem
(znak Protossów). Potem umieszczone zostały jeszcze dwie bliżej
niezidentyfikowane runy. Wszystko to wyjaśniło się w sobotę, wczesnym
popołudniem, gdy screen ten zastąpiony został oficjalną zapowiedzią Diablo III.
zródło: http://www.idg.pl/news/157949/Zapowiedz.Diablo.III.Legenda.branzy.powraca..html
Wiadomość z dnia: 08-07-2008, 20:27 | Internet - made in ChinaJames Fallows, korespondent magazynu The Atlantic Monthly, przekonał
się na własnej skórze jak działa "Wielka Zapora". Dziennikarz
przeprowadził dochodzenie, którego celem było wyjaśnienie, jakich metod
używają chińskie władze do cenzurowania ogólnoświatowej sieci.
Rezultaty śledztwa opisał w artykule "The Connection Has Been Reset". James Fallows udzielił wywiadu amerykańskiemu NetworkWorld.
Udało się Panu zidentyfikować cztery sposoby, których używa
chiński rząd do blokowania jego zdaniem szkodliwych treści. Jak często
chińscy użytkownicy internetu są ofiarami wspomnianych w Pańskim
artykule niekończących się przekierowań, resetów czy przekroczeń
limitów czasu? Jakie są Pana własne doświadczenia?
W Chinach dużą popularnością cieszą się kawiarnie internetowe, gdyż
stosunkowo niewiele osób posiada komputer z łączem internetowym w domu.
W takich miejscach możemy napotkać trudności, które opisałem w swoim
materiale. Zagraniczne strony www często są zablokowane. Osobiście
miałem okazję być w kilku publicznych szkołach i ich pracowniach
komputerowych, które podlegają jeszcze ostrzejszym zasadom. Ku mojemu
zdziwieniu wszystkie zagraniczne wyszukiwarki były niedostępne.
Większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, jak utrudnione jest
korzystanie z sieci, gdy nie możemy użyć google lub podobnej strony.
W hotelach i miejscach przeznaczonych dla zachodnich turystów
kontrola nie zawsze jest stosowana. Władze nie interesują się tak
bardzo tym, co czytają i robią obywatele innych państw. Niestety, ja w
moim mieszkaniu w Pekinie zmuszony jestem do korzystania z VPN nie
tylko ze względów bezpieczeństwa. Inaczej wiele stron jest dla mnie po
prostu nieosiągalnych. Kliknięcie linka do Wikipedii bez VPN grozi
blokadą połączenia.
W swoim materiale wspomniał Pan, że chiński system kontroli jest
stale zmieniany. W związku z tym ludzie nie są w stanie przewidzieć czy
dana strona jest zabroniona czy nie. Czy taka niepewność czyni ten
system mniej czy bardziej efektywnym?
Spotkałem się z opinią, że wiele chińskich mechanizmów kontrolnych
jest zadziwiająco skutecznych właśnie dzięki swojej zmienności i
nieprzewidywalności. Przypominają one strażnika zamykającego na chwilę
jedno oko. Idea takiego postępowania jest prosta. Jeśli nie wiemy,
kiedy zostaniemy dostrzeżeni zaczynamy kontrolować się sami, tylko po
to, aby uniknąć przyłapania. Wracając do internetu, częsta zmiana tego, co jest dozwolone i
zabronione ma moim zdaniem dwie konsekwencje. Po pierwsze utrudnia
złamanie filtrów stosowanych w zaporze. Po drugie, użytkownicy nigdy
nie mogą czuć się w pełni bezpiecznie. Strona dostępna jednego dnia
może być zablokowana dzień później, zaś próba wejścia na nią
zarejestrowana.
Jak Pan sądzi, która cenzura jest gorsza chińska czy ta stosowana w państwach arabskich?
Nie chciałbym używać określenia "gorsza". Mogę powiedzieć, że
podejście chińskie jest mniej przejrzyste. Jeśli nasza transmisja
zostanie zablokowana w Zjednoczonych Emiratach Arabskich to zostaniemy
o tym fakcie poinformowani odpowiednim komunikatem na ekranie. W
Chinach, jeśli strona nie chce się wczytać w przeglądarce to nigdy nie
wiemy do końca, co jest tego przyczyną. Problem dostawcy internetu,
błąd po stronie serwera, chińska zapora? Nigdy nie mamy pewności.
Czy przeciętny użytkownik internetu w Chinach boi się rządowej cenzury?
Nie. Wiele osób nie jest nawet świadomych jej istnienia. Rząd
dementuje informacje o zaporze i zablokowanych stronach. Nawet grupa
ludzi wiedząca o ograniczeniach nie jest im przeciwna. Może nas to
dziwić, ale badania opinii publicznej w Chinach pokazują, że większość
użytkowników jest przychylnie nastawiona do idei kontroli sieci i
treści w niej zawartych. Szkoły, firmy, instytucje rządowe także stosują mechanizmy kontroli treści.
Dlaczego Pańskim zdaniem chiński system kontroli to coś złego?
W krajach demokratycznych obowiązuje zasada, że ludzie powinni móc
czytać i pisać, co tylko chcą. Istnieją pewne wyjątki wymagające
kontroli, takie jak na przykład szkoły. To oczywiste, że dzieci powinny
być chronione przed niewłaściwymi treściami. W Chinach człowiek nie ma
domyślnego prawa do czytania i wyrażania swoich poglądów. I na tym
właśnie polega różnica.
Przedstawił Pan dwie możliwości pozwalające obejść chińską
zaporę: VPN i proxy. Nie można ograniczyć VPN bez szkody dla biznesu
zlokalizowanego w Chinach. Dlaczego jednak władze nie próbują zwalczać
drugiego sposobu - proxy?
Większość osób nie wie, że partia rządząca w Chinach odpowiednio
dobiera metody represji i kontroli. W pewnych miejscach dyskusje na
temat Tybetu lub Tajwanu nie są zupełnie tolerowane. Poruszenie
niewłaściwej kwestii powoduje natychmiastową reakcję władz. Istnieją
jednak miejsca o ograniczonym nadzorze. Rząd chiński zdaje sobie z tego
sprawę i nie interweniuje dopóki sytuacja jest opanowana. Podobnie ma
się sprawa z internetem. Całkowite uniemożliwienie korzystania z VPN i
proxy zamiast poprawić kontrolę przysporzyłoby państwu mnóstwa
problemów. Rząd nie zajmie się tym tematem do momentu, gdy szyfrowane
transmisje i proxy nie są używane przez przeciętnych chińczyków.
Pamiętajmy o tym, że dla władz istotna jest większość społeczeństwa a
nie relatywnie mała garstka.
Czy mechanizmy chińskiej cenzury wpłynęły pozytywnie na treści
umieszczane w sieci? Czy na przykład strony z pornografią są na czarnej
liście?
W Chinach odbyło się wiele publicznych dyskusji o zaletach i wadach
informacji umieszczanych online. Głosy o pornografii, czy uzależnieniu
od gier z pewnością wpłynęły na społeczne poparcie dla kontroli
internetu. Jestem pewien, że jeśli ktoś szuka stron pornograficznych to
znajdzie je także na chińskich serwerach. Moim zdaniem w Chinach jest
takich miejsc jednak mniej niż w innych zakątkach świata.
zródło: http://www.idg.pl/news/158006/Internet...made.in.China.html
Wiadomość z dnia: 07-07-2008, 18:53 | | Jak kupić Windows XP po 30 czerwca? - czyli sposób z... piratemW czarno-białym świecie sytuacja byłaby prosta: 30 czerwca 2008 roku
(dziś) Microsoft wycofałby ze sprzedaży Windows XP i wszyscy
użytkownicy komputerów, którzy jeszcze nie zadbali o zakup poprzednika
Visty, mogliby usiąść i się rozpłakać. Niestety - a może na szczęście -
żyjemy w niezwykle kolorowym świecie, w którym sytuacja wygląda zgoła
inaczej. Bo jest niezwykle, ale to niezwykle skomplikowana. Nakreślimy
ją w skrócie zanim zaczniemy namawiać was do piractwa.
BOX, OEM, System Builder - co to w ogóle jest?
Dziś ze sprzedaży zostaje wycofany Windows XP Home, Professional i
Media Center w wersjach BOX (pudełkowych) oraz OEM. Wydanie BOX to
ładne zielone lub niebieskie kartonowe pudełko z napisem "Windows XP",
które dopuszczało instalację na dowolnej liczbie następujących po sobie
komputerów (ale w danej chwili tylko na jednym!).
Z wydaniem OEM sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Licencja
OEM może zostać zakupiona zarówno przez firmę składającą komputery, jak
i przez osobę prywatną. W obu wypadkach system operacyjny "przykleja
się" do komputera na którym został zainstalowany. Wymiana jednego z
kluczowych elementów oznacza wygaśnięcie licencji, przy czym za kluczowe elementy uznawana jest płyta główna i podstawowe (tj. wykorzystane do instalacji Windows) napędy.
Treść licencji OEM nie jest łatwa do zrozumienia, dlatego dookoła
niej narosło wiele mitów i nieporozumień. Najpoważniejszy brzmi tak: " Kiedy spali mi się płyta główna w komputerze z systemem OEM, wraz z płytą muszę kupić nowy komputer. Oczywiście nie jest to prawda:
w wypadku spalenia płyty głównej i zakupu nowej, system może zostać
ponownie zainstalowany na tym samym komputerze. W takich sytuacjach
pojawia się tylko konieczność aktywacji telefonicznej (a i to nie
zawsze), podczas której rozmawia się z automatem.
Niezwykle rzadko rozmowa zostaje przełączona do konsultanta (żywy
człowiek). Pechowy właściciel komputera otrzymuje wtedy serię
standardowych pytań w rodzaju "na ilu maszynach zainstalowany jest
Windows" czy "dlaczego pojawiła się potrzeba ponownej
instalacji/aktywacji" itp. Jeśli jesteś użytkownikiem obawiającym się
wizyty policji, zachowaj starą, spaloną płytę główną jako dowód
czystych intencji.
30 czerwca - koniec czego?
A zatem jeszcze raz:
-- Dziś, 30 czerwca 2008 roku, ze sprzedaży zostaje wycofany
Windows XP Home, Professional i Media Center w wersji OEM
(zainstalowanej na komputerze bądź do samodzielnego nabycia) i w wersji
BOX (pudełkowej). Ale jeśli go kupisz, możesz w pełni legalnie zainstalować go na komputerze.
-- Dziś, 30 czerwca 2008 roku, nie znikną całkowicie ze sprzedaży
komputery z zainstalowanym systemem Windows XP. Otóż pewne firmy mają
status tzw. producenta systemów (ang. System Builder) - one mogą
instalować Windows XP do 31 stycznia 2009 roku.
-- Dziś, 30 czerwca 2008 roku, nie znika ze sprzedaży
Windows XP zainstalowany na komputerach o niskiej wydajności
(netbookach, UMPC) - będzie z nimi dostępny przynajmniej do 30 czerwca
2010 roku. Jednak komputery te muszą spełniać dodatkowe założenia:
Windows XP Home będzie mógł zostać zainstalowany tylko na komputerach,
w których pojawią się co najwyżej takie podzespoły:
-- matryca o przekątnej nie większej niż 10,2 cala,
-- pamięć RAM o pojemności najwyżej 1 GB,
-- dysk twardy mieszczący maksymalnie 80 GB danych,
-- jednordzeniowy procesor taktowany zegarem nie wyższym niż 1 GHz. żródło: http://www.idg.pl/news/157243/Jak.kupic.Windows.XP.po.30.czerwca....czyli.sposob.z....piratem.html Wiadomość z dnia: 30-06-2008, 18:42 | |
|  |

Tłumaczymy na 15 języków!
|
|